środa, 20 lipca 2011

Nie daj się wkręcić ...czyli wiry w Saltsraumen

Prom z Lofotów do Bodo. Środek nocy, leje deszcz. 




Chociaż jeszcze jesteśmy za kołem podbiegunowym, tutaj dzień polarny trwa tylko do 8 lipca. O północy jest już ciemno. Nie ma sensu rozbijać namiotu - próbujemy przekimać w samochodzie. Ciężko. Wkrótce świta, więc ruszamy w dalszą drogę. Tym razem niedaleko - tylko około 30 km, do Saltsraumen. Wypogadza się, ale jak się okazuje - tylko chwilowo...







Po drodze spotykamy pięknego łosia :-)




W końcu wysoki most, który przejeżdżamy, upewnia nas, że jesteśmy na miejscu. 














Saltstraumen - miejsce podobno jednych z najpotężniejszych pływów na świecie. Co sześć godzin około 400 milionów metrów sześciennych wody przepływa z prędkością 20 węzłów (40 kilometrów na godzinę) do cieśniny o szerokości 150 metrów i głębokości 3 kilometrów. Zjawisko przybiera na mocy szczególnie w okresie pełni księżyca. W dokładny harmonogram można zaopatrzyć się w punkcie informacji turystycznej w Bodo, na okolicznych campingach lub pod adresem: http://www.visitbodo.com/article.php?id=86


Pod nami płynie woda - na razie spokojna, tylko gdzieniegdzie tworząca idealne wiry...



pogoda znów się psuje... 






Wkrótce zwycięża woda - zarówna ta w górze (pada) jak i ta na dole, pod nami - zaczyna się kotłować...
Wiry nas wciągają....  nie wystarczy nam jeden spektakl - postanowimy tu zostać do odpływu i jeszcze jednego przypływu, zwłaszcza, że prognoza pogody jest korzystna :-)

Zachwycamy się kolorytem wzburzonej wody. To bąbelki powietrza sprawiają, ze ma ona taką barwę. One też powodują, że jest to wyjątkowo korzystne środowisko życia dla ryb, a co za tym idzie również dla  mew a także podobno i orłów...










Na campingu obok siedzą głównie wędkarze - liczą na swoje "branie życia" i "taaaaaaką rybę" :-) 
My byliśmy bez szans - nie takie wędki na norweskie fiordy! ;-)









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz